2 minuty czytania
Jakub Wikłacz czeka na walkę w UFC i deklaruje gotowość
Jakub Wikłacz potwierdził gotowość do powrotu do klatki UFC jeszcze w 2026 roku. Polak czeka na ofertę, akceptując nawet starcie w formule short notice.
Jakub Wikłacz wciąż czeka na oficjalne potwierdzenie terminu swojej kolejnej walki w organizacji UFC. Polski zawodnik, który ma za sobą udany początek w amerykańskiej federacji, zadeklarował pełną gotowość do powrotu do klatki jeszcze w bieżącym roku. Mimo braku konkretnej daty, 30-latek intensywnie trenuje, by móc przyjąć wyzwanie nawet w formule krótkiego zastępstwa, czyli tak zwanego short notice.
Sytuacja sportowa Polaka skomplikowała się po kontuzji, która wykluczyła go z planowanego wcześniej starcia z Marcusem McGhee. Wikłacz przyznał w rozmowie z portalem flashscore.pl, że utrzymywanie wysokiej formy bez gwarancji występu jest niezwykle wymagające pod względem fizycznym. Zawodnik podkreślił, że musi balansować między ciężkim treningiem a regeneracją, aby nie doprowadzić do przetrenowania przed ewentualnym sygnałem od federacji.
Reprezentant Polski nie ukrywa, że jego priorytetem pozostaje doprowadzenie do skutku pojedynku z McGhee. Zaznaczył jednak, iż ostatecznie zaakceptuje każdego przeciwnika wskazanego przez władze UFC, ponieważ zależy mu na budowaniu statusu aktywnego zawodnika. Jeżeli miałbym wybierać, biłbym się szybciej, ale jeżeli to będzie walka późniejsza, to wezmę tę walkę później, zadeklarował zawodnik, podkreślając swoją determinację do rywalizacji.
Dotychczasowa karta walk Polaka w UFC robi wrażenie, gdyż zdołał on pokonać byłego mistrza Bellatora, Patchy’ego Mixa, oraz Muina Gafurova. To drugie zwycięstwo odniósł w spektakularny sposób, poddając rywala na sekundę przed końcem pojedynku. Obecnie kibice mogą śledzić poczynania Polaka w mediach społecznościowych, gdzie regularnie publikuje on relacje z przygotowań do powrotu.